czwartek, 30 września 2010

Standardy obsługi klienta.

Dziwna rzecz, szczególnie jeśli się ją wprowadza w takim buszu jak Polska i przyzwyczaja do tego Polactwo. Jeszcze 25 lat temu w sklepie się klękało, płaszczyło przed obsługą żeby kupić cokolwiek, załatwiało towary przez znajomości albo wystawało w kolejkach przez cały dzień albo i dłużej. A jak to wygląda teraz? Miejsce skrzywionych starych pudernic po trwałej ondulacji zajmują ludzie młodzi. Zatrudniani najczęściej na umowę zlecenie więc jakiegoś szczerego uśmiechu na ich twarzach też nie uświadczysz. Ubrani w firmowe wdzianka klepią idiotyczne formułki "zgodne z zasadami obsługi klienta przyjętymi w organizacji" w stylu "w czym mogę pomóc?", "jak mogę pomóc?" tudzież mój namber łan z KFC - "w czym mogę dzisiaj pomóc?". Kiedyś chyba nie wytrzymam i takiemu odpowiem "dziś to wcale mi nie pomożesz, ale jutro możesz wpaść i wyprasować koszule". Ludzie którzy układają i wdrażają takie regułki chyba postanowili się prześcigać w tym kto wymyśli najgłupszą. Kolejna rzecz to przedstawianie się pracownika. A niby po kiego chuja mam wiedzieć jak on się nazywa? Oczywiście jest to wymyślone po to, żeby klient mógł na pracownika w każdym momencie złożyć reklamację (służącą albo obcięciu premii albo nasraniu w papiery). To akurat ukłon w stronę leniwych i tępych kierowników i wszelkiej maści przełożonych którzy dzień zaczynają od kawki we biusze którą piją cały dzień a potem kończą go zmęczeni herbatką. Swoja drogą myślący człowiek który jest w stanie jasno sprecyzować swoje potrzeby i mam przed sobą drugiego myślącego człowieka który jest w stanie dopasować swój produkt do jego potrzeb nie musi nigdy się kłócić ani wnerwiać ani składać reklamacji. Poza tym takie identyfikatory to moim skromnym zdaniem łamanie ustawy o ochronie danych osobowych. A co lepsze cwaniaki mogą zawsze wejść do takiego sklepu jak MediaMarkt, Saturn czy Euro RTV AGD, próbować coś wynieść a potem stwierdzić "ale pan X Y powiedział, ze wszystko jest ustawione". No i co wtedy? Wtedy w obroty bierze się pracownika... No ale chuj tam, wracając do SOK - to w Polsce porównać to można do lokaja który usługuje buszmenom. Większość tych buraków nie rozumie, że to wszystko po to, żeby ich po prostu wydoić. Rozpieszcza się takiego chama a on myśli, że jest wielkim panem na swych włościach bo przyszedł tu wydać pieniądze. Moi ulubieńcy z mojej pracy to czereśniaki rzucające dowód osobisty i mówiące "Będzie spłata raty kredytu. 100 złotych". Kurwa, jak tu nie parsknąć śmiechem? I jak tu się do takiego uśmiechnąć? Czasem patrzę na takich frajerów z politowaniem i sobie myślę jak dobrze, że taki nie jestem... Ale na całe szczęście są i normalni ludzie którzy przyjdą do tego twojego pierdolnika, pogadają, pożartują... Po prostu zachowują się normalnie. I oby już tylko tacy do mnie przychodzili...

poniedziałek, 27 września 2010

Powrót na Planetę Małp.

Skończyło się słodkie ściemnianie. Powracamy do roboty. Uoszszsz, jeszcze jakies mendy bedą nas audytować, dżizas, toż to będzie makabra. Wszystko na głowie postawione przez najbliższe dwa tygodnie. Szkoda, że nie zachorowałem teraz na nic. Mała infekcja by się przydała..

sobota, 25 września 2010

Już niedługo...

Znalazłem to zdjęcie robiąc porządek na dysku. Zrobiłem je jesienią 2009 roku. Póki co wrzesień mamy całkiem ładny ale jeszcze 2 tygodnie i będzie to to wszystko tak wyglądało.

piątek, 24 września 2010

Koniec szkoleń.

Koniec ale nie koniec... Test końcowy oblałem - położyłem czek bankierski zwany inaczej czekiem ciągnionym. Bleeeeeeeee... Teraz trzeba jeszcze raz powtórzyć materiał i piszemy teścik jeszcze raz. Aj tam chuj tam... Trudno, nie takie imprezy się kładło. Na pocieszenie sprawiłem sobie "Piece Of Mind" Ironów. A obiektywu ani widu ani słychu. W dupu...

czwartek, 23 września 2010

Dupy w teledyskach czyli jak sprzedać muzykę.

Do napisania takiego tyułu skłonił mnie teledysk który ostatnio znalazłem na YouTube. Grupa nazywa się Jettblack, są z Wielkiej Brytanii i grają hard rock. Gdy przeczytałem takie info pomyślałem - albo będzie muza w stylu Def Leppard / Whitesnake albo a'la AC/DC. Kawałek nazywa się "Two Hot Girls". Treści można sie domyslać a co do muzy to taki miks Airbourne z Kiss. Teledysk no cóż... Po pierwszym obejrzeniu - bardzo fajny! Muza po prostu rozwala! Ściągnąłem cały album i..... o fuuu..... Kaszana. Tylko tego numeru da się posłuchać. Ale wracając do samego klipu - przewija się tam kilkadziesiąt lasek co zaczęło mi przypominać klipy z kręgu disco / dance w których generalnie liczy się jedynie zwartość wizualna... Czyżby już muzyka rockowa zaczęła być towarem który sprzedaje się za pomocą teledysków gdzie są same dziwy? Kurwa, kiedyś teledysk to były 3 minuty gdzie pokazane bylo jak kapela sobie tnie albo jakaś historia się tam działa... A dziś niektórzy robią to tak:




Żeby one chociaż nie ruszały się jak na wiejskiej dyskotece to byłoby super a tak wyszedł jakis totany kicz z Vivy... Panowie, nie każdy może być Lemmym...

środa, 22 września 2010

Szkoleń ciąg dalszy.

No i tak sie szkole i szkolę, czas przyjemnie leci, słońce świeci - będą dzieci... W piąteczek egzamin czyli mam nadzieję, że wyjde dość szybko a jutro kończy się aukcja z Sigmą 70-300 DG Macro. Czkaj ty szujo licytująca, już ja ci pokażę! Otworkowy jeszcze mi nie przyszedł, dobrze by było jakbym jutro dostał paczkę. A tak poza tym to rano piździ a w południe grzeje jak 150... Polska złota jesień... Dobrze, że nie pada!

poniedziałek, 20 września 2010

Szkolenia...

Nawet nie głupi ten dzisiejszy poniedziałek. Wstałem bez problemu, ogarnąłem się, zjadłem, nigdzie nie spóźniłem... Szkolonko całkiem przyjemnie... Zobaczymy co będzie jutro...

sobota, 18 września 2010

Bez obiektywu:(

Dziś oddałem Nikkora. Niestety zmusiły mnie do tego rysy na szkle. Nie były widoczne na zdjęciach ale troszkę mnie mierziły. Mam już na oku niezłą Sigmę a do tego kupiłem obiektyw otworkowy... Bedzie sie działo!

piątek, 17 września 2010

Piątek... Weekend...

Nareszcie doczekałem się końca tygodnia... Dwa dni poza galaktyką Kurwix! A od poniedziałku tydzień szkoleń i to poza galaktyką! Dadzą jeść, na głowę nie bedzie padało tylko z rana trzeba się będzie zerwać... No trudno, jakoś to przeżyję. A póki co nacieszę się deszczowym weekendem. Yea-haw!

czwartek, 16 września 2010

Obiektyw Nikkor 70-300 na testach

Kupiłem sobie nową zabawkę - obiektyw Nikkora 70 - 300 mm. Cudeńko:) Trzeba było koniecznie go przetestować więc w niewielu wolnych chwilach ruszyłem na miacho no i na pierwszy ognień znów błękitny wieżowiec. Wiem, wiem, już było. Ale mam jakieś odchyły na tym punkcie...



 




Ostatnia fota trochę blada ale takie słońce niestety padało. Wiem, że jest kijowe ale i tak je tu zamieszczę bo mam zamiar zrobić takie samo ale idealne:) Będzie wtedy co porównywać:) Potem wsiąkłem na 8 godzin ale po wyjściu aparat w łapę i łazimy! Chodząć po Elektoralnej, Chłodnej i Żelaznej można odnieść wrażenie, że jest się w jakimś Bronxie. Syf i graffiti (a w raczej jakaś popelina) na brzydkich budynkach, PRLowskie bloki, syf na ulicach... Jest tak brudno i brzydko, że pękają oczy. Tym ładniejsza wydaje się rzeźba na budynku Mazowieckiego Centrum Kultury i Sztuki.


A na sam koniec Pałac Kultury i Sztuki. Stałem wtedy na rogu al. Jana Pawła II i Dzielnej. Ma to maleństwo moc:)




środa, 15 września 2010

poniedziałek, 13 września 2010

Uoszszsz... Znowu poniedziałek...

 



Fakt, nie wyspałem się a w poniedziałki wszystkie sklepy, banki itp powinny zaczynać pracę od 11:00. Po wolnym (przynajmniej dla niektórych) weekendzie ciężko jest podnieść dupsko i się ruszyć do roboty. Niestety jest to problem bardziej skomplikowany bo czas pracy i bla bla bla... A poza co robiłyby dewoty z samego rana gdyby nie mogły ze swoimi wózeczkami i laskami pójść do hipermarketu żeby postać pod nim od 8:30... Eszszsz, zobaczymy co przyniesie dzisiaj nowy, wspaniały dzień... Na pewno nie słońce bo pogoda ma być po chuju więc przynajmniej nie będę się denerwował, że zdjęcia nie wychodzą (bo po prostu nie bede ich robił)...

czwartek, 9 września 2010

Bleeeeeeeee...

Co za cholerny tydzień... A jeszcze piątek przede mną. Od poniedziałku mam ochotę zaszyć sie gdzieś głęboko w lesie i nie wyłazić. Jak nie deszcz to gówniane półsłońce. Kierowcy w autobusach postanowili włączać ogrzewanie żeby w środku było choć trochę jak latem tzn. temperatura rzędu 30 stopni, wchodząc do metra muszę się ponownie aklimatyzować bo różnica temperatur to dobre 10 stopni. Kurwa, co za kraj... Chodniki to w zasadzie pola kałużowe, ulice zresztą tak samo. Ale chuj tam, niedługo spadnie śnieg to wszystko to zniknie:/ Jutro piątek:)

poniedziałek, 6 września 2010

9862

Dziś poniedziałek zjebany potrójnie. Po pierwsze bo to poniedziałek. Po drugie - znowu do roboty. Po trzecie tyle dni temu się urodziłem. Czyli teraz o 22:50 mija 27 lat...

Kolejny poniedziałek...

niedziela, 5 września 2010

Freddie Mercury






















Dziś przypada dzień 65 urodzin Freddiego Mercury. Mojego pierwszego (świadomego) idola muzycznego. Druga klasa podstawówki, pamiętam jak przez mgłę teledyski które oglądałem przed wyjściem do szkoły na kanale NTW. "Bohemian Rhapsody", "I'm Going Slightly Mad", "These Are The Days Of Our Lives" chyba jeszcze "I Want It All"... Potem kaseciaki kupowane w EMPiKu na pl. Wilsona - "Sheer Heart Attack", "Queen II", mega genialne "Innuendo", "Live Killers"... Wycinanie zdjęć z gazet, plakaty na drzwiach, nagrywane z TVP2 koncerty z Wembley i Rio, dokument "Fenomen Queen"... Dziś troszkę inaczej to wygląda. Głównie zbieranie płyt... Wstyd się przyznać ale nie mam jeszcze pełnej dyskografii Queenów. Ale jeszcze troszkę i jak sie zepnę w miesiąc uzupełnię:) Tymczasem wybieram sobie albumy których jutro będę sobie słuchał w autobusie. "Innuendo", "Made In Heaven", "Night At The Opera"...

piątek, 3 września 2010

Balkonowisko

To jeszcze z wczorajszego dnia - PRLowskie balkonowisko na ul. Hipotecznej ale pod nieco innym kątem:)


A dziś mam wolneeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!:)

środa, 1 września 2010

1.09 wieczorem

Dziś stwierdziłem, że pierwszy września stracił dla mnie cały swój urok który posiadał w latach młodzieńczych. Jest to tylko kolejny dzień do odwalenia, kolejny dzień przeciekający przez palce. Następne 24 godziny i tyle... Może z jednym wyjątkiem. Wiało i piździło jak 150. Nad Warszawą przetacza się chmursko które kończy się chyba w Barcelonie. I nie zanosi się na zmiany... W dupu...

1.09