Dziś stwierdziłem, że pierwszy września stracił dla mnie cały swój urok który posiadał w latach młodzieńczych. Jest to tylko kolejny dzień do odwalenia, kolejny dzień przeciekający przez palce. Następne 24 godziny i tyle... Może z jednym wyjątkiem. Wiało i piździło jak 150. Nad Warszawą przetacza się chmursko które kończy się chyba w Barcelonie. I nie zanosi się na zmiany... W dupu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz