Dziwna rzecz, szczególnie jeśli się ją wprowadza w takim buszu jak Polska i przyzwyczaja do tego Polactwo. Jeszcze 25 lat temu w sklepie się klękało, płaszczyło przed obsługą żeby kupić cokolwiek, załatwiało towary przez znajomości albo wystawało w kolejkach przez cały dzień albo i dłużej. A jak to wygląda teraz? Miejsce skrzywionych starych pudernic po trwałej ondulacji zajmują ludzie młodzi. Zatrudniani najczęściej na umowę zlecenie więc jakiegoś szczerego uśmiechu na ich twarzach też nie uświadczysz. Ubrani w firmowe wdzianka klepią idiotyczne formułki "zgodne z zasadami obsługi klienta przyjętymi w organizacji" w stylu "w czym mogę pomóc?", "jak mogę pomóc?" tudzież mój namber łan z KFC - "w czym mogę dzisiaj pomóc?". Kiedyś chyba nie wytrzymam i takiemu odpowiem "dziś to wcale mi nie pomożesz, ale jutro możesz wpaść i wyprasować koszule". Ludzie którzy układają i wdrażają takie regułki chyba postanowili się prześcigać w tym kto wymyśli najgłupszą. Kolejna rzecz to przedstawianie się pracownika. A niby po kiego chuja mam wiedzieć jak on się nazywa? Oczywiście jest to wymyślone po to, żeby klient mógł na pracownika w każdym momencie złożyć reklamację (służącą albo obcięciu premii albo nasraniu w papiery). To akurat ukłon w stronę leniwych i tępych kierowników i wszelkiej maści przełożonych którzy dzień zaczynają od kawki we biusze którą piją cały dzień a potem kończą go zmęczeni herbatką. Swoja drogą myślący człowiek który jest w stanie jasno sprecyzować swoje potrzeby i mam przed sobą drugiego myślącego człowieka który jest w stanie dopasować swój produkt do jego potrzeb nie musi nigdy się kłócić ani wnerwiać ani składać reklamacji. Poza tym takie identyfikatory to moim skromnym zdaniem łamanie ustawy o ochronie danych osobowych. A co lepsze cwaniaki mogą zawsze wejść do takiego sklepu jak MediaMarkt, Saturn czy Euro RTV AGD, próbować coś wynieść a potem stwierdzić "ale pan X Y powiedział, ze wszystko jest ustawione". No i co wtedy? Wtedy w obroty bierze się pracownika... No ale chuj tam, wracając do SOK - to w Polsce porównać to można do lokaja który usługuje buszmenom. Większość tych buraków nie rozumie, że to wszystko po to, żeby ich po prostu wydoić. Rozpieszcza się takiego chama a on myśli, że jest wielkim panem na swych włościach bo przyszedł tu wydać pieniądze. Moi ulubieńcy z mojej pracy to czereśniaki rzucające dowód osobisty i mówiące "Będzie spłata raty kredytu. 100 złotych". Kurwa, jak tu nie parsknąć śmiechem? I jak tu się do takiego uśmiechnąć? Czasem patrzę na takich frajerów z politowaniem i sobie myślę jak dobrze, że taki nie jestem... Ale na całe szczęście są i normalni ludzie którzy przyjdą do tego twojego pierdolnika, pogadają, pożartują... Po prostu zachowują się normalnie. I oby już tylko tacy do mnie przychodzili...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz