O matko matko, dziś włączanie TV i radia grozi paraliżem umysłowym. Smoleńsk, Smoleńsk i jeszcze raz Smoleńsk. Dewoty płaczące po swoim najukochańszym prezydencie zaatakują Krakowskie Przedmieście i pl. Piłsudskiego a w grodzie Kraka szturm na Wawel pewny jak nic. Dobrze, że mam las pod nosem. W każdej chwili mogę wyjść i nie myśleć o tej szopce robionej tylko po to żeby pokazać przed kamerami kto jest lepszym Polakiem a kto polskości wrogiem. Święto to zapewne przekształci się w obchody rocznicy śmierci Lecha i małżonki. W końcu kto teraz bedzie pamiętał, że leciał tam Ryszard Kaczorowski, Anna Walentynowicz, Janusz Zakrzeński, Grzegorz Kurtyka i sto innych osób... Jutro tradycyjnie wysiądę z Metra i zamiast prosto na Senatorską przejdę się Al. Solidarności i zobaczę ile kwiatów bedzie położonych pod biurem rzecznika praw obywaltelskich...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz