Dziś był pierwszy od dawien dawna prawie udany czwartek. Mogę nawet powiedzieć, że był najmniej zjebany ze wszystkich. Prawie spokojnie w pracy, założyłem jedno konciszcze ale przedewszystkim przybył w ciągu kilku dni nowiutki obiektyw Nikkor 50 mm 1.8D. Made in China of course... Niedługo testy:)
A ja byłem na Wielkiej Sztuce w Zniechęcie (w czwartki się za ten shit nie płaci), gdzie wyjątkowo gonili mnie z robieniem zdjęć. Powinni się cieszyć, że czemuś takiemu, co pokazują, ktokolwiek w ogóle chce robić zdjęcie. Przebojem była pani (fotki sprzed 40 lat), która miętoliła w ustach jakiś twarożek i wypluwała go, udając że to nasienie oraz dokonała sesji z bananem, którego lubieżnie wkładała sobie do ust. Podobno jakaś znana artystka. Proponuję także sesje z olejem rzepakowym, grillowaną cukinią i solą czosnkową.
OdpowiedzUsuń