Nienawidzę ludzi. Jestem antyspołeczny. Idąc po ulicach myślę o tym jacy są brzydcy, szarzy i beznadziejni. I nieważne czy to lumpy, robole, staruchy, emognoje czy lanserzy. Nienawidzę ich wszystkich. I najchętniej zmiótłbym wszystkich z IQ poniżej 90 z powierzchni ziemi.
Am I evil? Yes I Am.
Mimo tego, że mam przypadłości żołądkowe na które cierpią głównie dziadki po siedemdziesiątce uważam, że żołądek mam ze stali. A to dlatego, że ani razu jeszcze nie zarzygałem się w środkach komunikacji miejskiej ani na ulicy od smrodu tych wszystkich jebanych ludzi. Przeważnie pierdoli od nich na kilometr papierochami i potem. Jako niepalący nienawidzę wręcz zapachu papierosów. Ale wszyscy ci durnie którzy chcą umrzeć na raka płuc lub krtani muszą swoim smrodem manifestować to wszystkim dookoła. Dodatkowo śmierdziele takie są często w stanie wojny z mydłem, szamponem i antyperspirantem. Ale zapachów komunikacji jest cały wachlarz – papierochy, pot, niemyte zęby, kocie szczyny, cebula i kiełbacha, świeżo spożyta wódka, piwsko... Serią ich z MG34.
Am I evil? Yes I Am.
Głupota tych tępych mas nie zna granic. Czasem można to wyczytać ich tępych ryjów, czasem trzeba poczekać aż się odezwą albo coś zrobią. Kocham wprost gdy jadąc metrem te głupki ustawią mi się centralnie naprzeciwko drzwi. Wtedy przechodzę przez nich rozpychając ich na boki. I’m lovin’ it... Uwielbiam też przeciskać się przez głupie staruchy które wchodząc do autobusu nie dość że pół godziny do niego włażą to zaraz potem stają zaraz przy drzwiach tak żeby wszyscy za nimi musieli się przeciskać. Na całe szczęście zanikł już zwyczaj grzebania w tych szeleszczących siatach i sprawdzania co w nich jest mimo, że 5 minut temu wyszły ze sklepów.
Sklepy, szczególnie markety to inna bajka. Kurwa, tam można się poczuć jak w muzeum. Ludzie w marketach są jak stado baranów które rozlazło się po tej cholernej hali i snuje bez celu. Toczą przed sobą wózki, zaglądają innym do koszyków, łażą jak ostatnie cioty a w kasie czują się paniskami mimo, że tak naprawdę są w znakomitej większości mega wieśniakami. I żeby była jasność – sam na wsi mieszkam i terminu wieśniak używam żeby oddać stan umysłu a nie miejsce zamieszkania. Na ulicach nie jest lepiej. W Warszawie każdy specjalista od psychologii tłumu skończyłby wcześniej czy później (a raczej wcześniej) w Drewnicy. Pisałem już o tym więc nie będę jakoś szczególnie podejmował tu tego samego wątku. Powiem tylko jeszcze raz, że jest to efekt tego, że większość „warszawiaków” ma w dowodach jako miejsce urodzenia wpisane Białystok, Grójec czy jakieś zadupia które są tylko na mapach o skali 1:250. Nic dziwnego, że „warszawski” tłum idąc po Krakowskim Przedmieściu czy Marszałkowskiej idzie jak po polu czy wiejskiej drodze... Serią ich z MG34...
Am I evil? Yes I Am.
Podobno jestem uważany za osobę otwartą i towarzyską. Oznacza to, że do perfekcji opanowałem sztukę kamuflażu. Jeśli jeszcze nikt nie stwierdził u mnie osobowości dyssocjalnej to znaczy, ze naprawdę jestem mistrzem. Niemniej jednak wkurwia mnie niemożliwie jak ktoś zupełnie mi obcy za wszelką cenę stara się pokazać, że z całą pewnością „będziemy koledzy”. Szkurrrwa... Wiem, że nie jestem normalny ale do kurwicy doprowadzają mnie ludzie do przesady wylewni. A gdy mnie próbują dotykać, ściskać i takie tam to jedynie resztkami sił staram się nie wydrzeć „wypierdalaj!!!” Niewiele jest takich osób które znam mniej niż dwa lata a mogą sobie na cos takiego pozwolić. W zasadzie na palcach jednej ręki można je policzyć... W zasadzie ograniczę się do dwóch no może trzech takich osób... Reszta niech robi wypad na bambus rysia czochrać...
Am I evil? Yes I Am.
Ciekaw jestem czy gdyby co poniektórzy poznali większość moich przekonań uznali by mnie za nienormalnego? Może i tak. Ale mam to w dupie. Inaczej niż czuję czuć nie umiem i nic tego nie zmieni. Nie przestanę się wkurwiać na bezmózgich debili, nie przestanę nienawidzić ściągaczy mp3, nie przestanę zbierać płyt bo dla kogoś to tylko rzeczy... Na pohybel wszystkim!
Am I evil? Yes I Am! So what? So what? So what? So what?!!!!
Nie martw się. Na końcu i tak przychodzi Jason.
OdpowiedzUsuńto praca w media markt tak cie zmienila:) przy okazji pozdro:)
OdpowiedzUsuńNie, w Citi:D
OdpowiedzUsuń