poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Socjopaci

Nienawidzę ich! Szczególnie w pracy. Ileż to się trzeba na takiego mosiądza wydzierać, ile mu trzeba tłumaczyć, mówić, powtarzać i jeszcze raz tłumaczyć i jeszcze raz mówić a to wszystko jak grochem o ścianę. Odbije się to wszystko echem w tym pustym łbie i taki będzie tego finał. Z obserwacji jednego takiego osobnika można wiele wywnioskować. Ba! Można i niezłą pracę magisterską napisać! Przeważnie socjopaci mają normalny lub nieco wyższy od przeciętnej iloraz inteligencji. Odrzucają przyjęte normy społeczne dodatkowo nie wykazując żadnego wstydu i poczucia winy jak coś spieprzą. Swoją winę zrzucają na innych twierdząc, że sami są bez winy i wciskają przy tej okazji jakieś opowieści dziwnej treści z których można napisać nowe scenariusze do „Opowieści niesamowitych” albo „Strefy Mroku”. Dziś po ośmiu godzinach z takim baranem myślałem, że już jest wtorek... Jakże mnie zabolało spojrzenie w kalendarz:( No i żeby nie było - sam geniuszem nie jestem ale jakoś umiem stanąć przed swoją kiero i powiedzieć, że strzeliłem kwasa albo dałem ciała...

Rafał Ziemkiewicz zdefiniował kiedyś po swojemu słowa "prostak" oraz "cham". Tu za Ziemkiewiczem cytuję - "W potocznym rozumieniu, bowiem cham jest utożsamiany z prostakiem. To duży błąd. Chamstwo to cos innego, niż prostactwo. Prostak po prostu nie zna norm obowiązujących w wyższych sferach społecznych bądź nie potrafi ich spełnić – cham je natomiast zna. Zna i odrzuca całkowicie świadomie, ponieważ z jego punktu widzenia są tylko przejawem słabości. Chyba, że akurat w danym momencie zachowywanie się w sposób zgodny z tymi normami, grzeczny, jest dla niego korzystne. Cham bowiem kieruje się w życiu tylko jednym: swoja własna korzyścią. W dążeniu do niej nie liczy się z nikim i niczym, na wszelki wypadek okazując zawczasu każdemu, kto stanie mu na drodze, że jest gotów i może go zmiażdżyć – a każdemu, kto może z kolei zmiażdżyć jego, że jest mu posłuszny, nie zagraża, a nawet może się przydać. Na tym właśnie polega chamstwo, a nie na siorbaniu zupy." Taki socjopata jest właśnie po trosze takim chamem. Zwisa mu wszystko, liczy się tylko on. Przez pierwsze kilka dni znosiłem go z pewną rezerwą ale po tym czasie mam go ochotę tak pierdolnąć żeby się kopytami nakrył i ryjem w monitor wyrżnął. Od tego momentu przypomniało mi się kilka znamienitych cytatów które bardzo często mam mu ochotę zaserwować ale przy klientach nie wypada niestety. Na pierwszy ogień klasyka czyli "Psy 2" - "Przynajmniej usiądź, a nie leżysz jak wydymana kurwa", potem "Kiler" - "Cycki se usmaż!" a na sam koniec "Terminator 2" - "Hasta la vista... Baby" (to przed strzałem w ryj).

Kiedyś mój kolega powiedział mi, że w pracy powinien wisieć worek treningowy i ze dwie pary rękawic bokserskich. Na rozładowanie stresa. "Jak ktoś Cię wkurwi Sebastian, to idziesz ponapierdalać w taki worek a gdy stanie przed tobą następny palant to po prostu nie masz juz siły i lejesz na niego". Tak mi mądrze mówił:) Jak się jutro wkurwię to zrobię worek tanim kosztem, będę tylko potrzebował z 10 metrów liny i knebel. A rękawice to już się jakoś skołuje...

1 komentarz:

  1. Hehe rozumiem doskonale. Nie da się z tym wygrać, bo kretyów jest zawsze więcej. W każdym razie w sytuacjach takich, jak opisane powyżej, staram się raczej udawać sam przed sobą, że to moje halucynacje - tak jest chyba łatwiej .

    OdpowiedzUsuń