wtorek, 17 sierpnia 2010

Smród we mjeście

Upału ciąg dalszy. Smród miasta ciągnie się jak Warszawa długa i szeroka. Będę się powtarzał  ale to miasto śmierdzi i to nie spalinami czy spalarnią śmieci ale trzydniowym potem, kiełbachą, cebulą i szlugami. Wsiądźcie sobie do autobusu to się przekonacie. W dupu, zwariować można. Mohery walą różnymi mieszankami - od cebuli po naftalinę, młodzi przeważnie świeżo wypalonymi petami, robole wódą i potem... Jadąc dziś taką małą komorą gazową wpadłem na pomysł założenia własnego biznesu. Sporty ekstremalne w Warszawie. Jazda Ikarusem w lato na pewno będzie główną atrakcją. W dupu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz