W dodatku miesiąca sierpnia. Dzień sądu ostatecznego dla bachorów, jutro ruszą do szkoły odbębnić apel z pania wychowawczynią, posłuchać pieprzenia dyra szkoły i pójść na browara do parku. Gdzie tam na browara... Na wódkę. Na piwo to się chodziło za moich czasów. W dupu, jak te wakacje szybko minęły. Ledwo się lipiec zaczął a tu już sieprień się kończy. Pogoda to oczywiście piękny, polski koniec lata. Piździ i leje. Żal aż aparat ze sobą zabierać. W robocie koniec miesiąca no to wiadomo, pensja, podsumowania, bla bla bla... Tylko ludzie wciąż ci sami - od socjopatów po sangwiników... Ale żeby nie było zbyt dobrze to czasem ktoś dobry odejdzie a przyjdzie jakis gamoń. I tak dzień po dniu, miesiąc po miesiącu. Wszystko wydaje się takie same a jednak inne jest wszystko...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz