Dzień się zaczął od tego, że autobus mi uciekł i spóźniłem się 25 minut do roboty. Scheisse! Ale Bossu wyrozumiała jest na szczęście:) Prawie odkopałem sobie skrzynkę mailową, ogarnąłem jednego zaległego kwacha, jutro ogarnę drugiego i zostaną tylko trzy. W dupu... Oprócz tego standardowe procedury, standardowe zawracanie dupy i standardowe ściemy "zaraz ogarnę", "zaraz zrobię", "właśnie robię"... Jeszcze trochę i dostane dyplom pierwszego ściemniacza;) Byle do soboty!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz